„Przeznaczeniem dojrzewam”
Posłowie
Stowarzyszenie „Grupa Poetycka”
(zjawisko kulturowe, grymas społecznikowania, własne pasje darowane innym)
Ocenę pozostawiam historii. Taka kolej rzeczy; jeśli coś zostało wykonane to wcześniej czy później otrzyma cenzurkę.
Kiedy na początku kwietnia 1998 roku przedstawiałam telefonicznie prezesowi Radia Lublin moją prośbę, drżał mi głos. Kiedy 15 kwietnia słałam faksem zaproszenie dla Radiowych Warsztatów Literackich, byłam pełna obaw.
19 kwietnia nie było już czasu na drżący głos, na obawy – należało jak najlepiej podjąć zacnych Gości; tych z Radia, tych dorosłych spotkaniem zainteresowanych i je współ-organizujących, oraz młodych piszących (z różnych szkół), którzy na spotkanie przyszli.
Właściwie to wszystko; taki był początek: niedziela, 19 kwietnia 1998 roku, od godziny dziewiątej z minutami do późnych godzin wieczornych. Odjeżdżając, zmierzchem, z Jarosławia lubelscy przyjaciele poezji, literatury i nasi zostawili pomysł, by stworzyć akademię, grupę… Wszystko jedno o jakiej nazwie, ale razem realizować pasję tworzenia. I tak mija z poezją w roli głównej dziesięć lat. Trudnych i pięknych.
„Grupa poetycka”, bo taka była pierwotnie nazwa, działała bez ram prawnych. Formalności zdawały się być niepotrzebne. Najpierw musieliśmy dotrzeć do młodych piszących, chcących się z tą pasją ujawnić. Potem zainteresować tą amatorską poezją publiczność, by chciała przyjąć nasz dar – pisarską pasję. Ujawnionym talentom stwarzaliśmy możliwości prezentowania tego, co „w duszy gra” na koncertach, spotkaniach poetycko-muzycznych, na które przychodzili najbliżsi. Szybko powiększało się grono chętnych do spotkania z poezją. I z muzyką – tak założyliśmy, bo skoro te dziedziny sztuki doskonale się uzupełniają, to warto je razem zestawić.
Były lata wyjątkowo płodne w utalentowane roczniki, zapisane licznymi koncertami. Był i czas skromniejszy,
ale po sześciu latach było już wiadomo, że mamy swoje miejsce w kulturalnym pejzażu miasta, regionu. Ugruntowane miejsce nie przyszło bezboleśnie; trzeba było determinacji, wewnętrznego zdyscyplinowania. I wiary, że warto, bo każdy winien każdemu coś podarować – wtedy życie ma sens. Skoro się wciąż udawało, mimo skąpych środków finansowych (chwilami nawet żadnych!), a publiczność stawiała się na koncerty w nadkompletach, to oznaczało, że mamy Opiekę – tę Najcenniejszą. Tylko Jej Siła mogła dawać tyle siły na co dzień.
W 2004 roku założyliśmy Stowarzyszenie, ze statutem, który uwzględnił sześcioletni dorobek i doświadczenie. Ludzie, z którymi pracowaliśmy bywali różni. Piszę o tych, na których można było liczyć. To dodaje skrzydeł i wyzwala pozytywną energię. Są sponsorzy – tak się o Nich mówi, pisze. Nie lubię tego słowa, bo dla mnie to ludzie z sercem otwartym i z życzliwością bez wyrachowania. Działalność Stowarzyszenia „Grupa Poetycka” nigdy nie będzie ruchem masowym – z natury rzeczy to niemożliwe. Dlatego każdy życzliwy gest i wsparcie dowodzi wrażliwości, zaufania, a to z kolei mobilizuje, by nasza działalność była transparentna. O dowodach życzliwości, o firmach, instytucjach i osobach nas wspierających piszemy na www.poeci.jaroslaw.pl – wszystkim serdecznie dziękujemy.
Oprócz typowej statutowej działalności mamy dwa projekty. Salon Literacki – zrealizowaliśmy już trzynaście jego odsłon oraz Jarosławska Noc Poezji. To druga jej edycja,
z okazji której ukazuje się niniejsze wydawnictwo.
Ten rok jest przełomowy, jeśli chodzi o pomoc Burmistrza Miasta Jarosławia. Dobre dni zaczęły się już
w roku ubiegłym. Ta kadencja ma szansę uszanować kulturę i ludzi, którzy społecznie ją tworzą. Pan Andrzej Wyczawski – Burmistrz Miasta Jarosławia taki szacunek okazuje, a to pozwala czynić dalsze plany…
Grażyna Stopa

