„Z kamerą na froncie i w departamencie”
Fragmenty
Ze wstępu Stanisława Markowskiego, wybitnego krakowskiego fotografa:
Charakter fotoreportażu – w dzisiejszym tego słowa znaczeniu – mają zdjęcia z defilady w Sławkowie i w Czeremosznie. Zwłaszcza te ostatnie, ukazujące legionistów w okopach, ziemiankach czy przy stołach na wolnym powietrzu, pod pałatkami, a nawet w czasie mszy św. polowej mają niezwykłą urodę. Trudne warunki świetlne i duże kontrasty nie zniechęciły Jana Włodka do robienia zdjęć. I te właśnie wydają mi się najciekawsze. Widzimy na nich zbliżenia twarzy, oczy żołnierzy, ich gesty – często uchwycone po mistrzowsku, jak choćby zdjęcie z armatą pod drzewem. Wyczucie światła, które pełni bardzo ważną rolę w budowaniu atmosfery zdjęcia, perspektywa powietrzna, trochę jak u Bułhaka. Więc nie tylko kronikarz, ale i artysta.
Z tekstu Andrzeja Rybickiego:
Powstanie Legionów Polskich w 1914 roku – pierwszego wojska odradzającej się Polski – było nie tylko wydarzeniem militarno-politycznym. Wtedy też, niejako przy okazji, tworzył się polski reportaż wojenny1. Co prawda już wcześniej Polacy uczestniczyli w różnorakich konfliktach wojennych z aparatem fotograficznym, jednak nosili oni mundury armii zaborczych2. Dopiero kiedy żołnierze Legionów wyruszyli na front w czapkach z orzełkiem i wykonywali rozkazy wydawane w ich ojczystym języku, a ich bohaterstwo uwieczniła fotografia, narodził się polski reportaż wojenny. Przy Komendzie Legionów działało Biuro Prasowe por. Bartolda Merwina3. Fotografowali zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy. Bywało i tak, że plac boju stawał się szkołą fotografowania; w zamęcie zbrojnych potyczek wychowali się pierwsi fotoreporterzy4. O renomie niektórych z nich świadczy stemplowanie zdjęć autorską pieczątką; dwa rzędy tuszowej pieczęci, a czasem suchego tłoku – imię, nazwisko oraz standardowa formuła prawo reprodukcji zastrzeżone – czyniły z nich pełnoprawnych użytkowników tytułu fotoreporter wojenny. (s. 11)
Przygotowania do defilady, zbiórka oddziałów, grupa wyższych oficerów odbierających defiladę zostały uwiecznione przez obecnego tam Jana Włodka28. Na jego kadry trafili również oficerowie prowadzący swoich legionistów podczas defilady. Żołnierz karny, pułki
prowadzone równo, już bez śladu niedawnych strasznych przeżyć: wielogodzinnego ostrzału, zaciekłej bitwy i trudnego odwrotu za Stochód29. Na zdjęciach widać także, jak dowódcy odznaczają legionistów. Dzień przed defiladą odbyła się dekoracja legionistów z plutonu kawalerii sztabowej. Na jednej z fotografii gen. Stanisław Puchalski, na kolejnej płk Józef Haller przypinają odznaczenia legunom. (s. 16)

