Administracja | [ Zaloguj ]

„Lubię swoje wady”

Od wydawcy

Zapraszamy czytelnika do świata bajki — bajki nie do końca zmyślonej... Będzie to opowieść o Krakowie minionego wieku, gdy po ulicach wędruje elegancki mężczyzna, niskiego wzrostu, z charakterystycznym jeżem na głowie i fajką w klapie marynarki... Nazywa się Marek Eminowicz. Kim jest? Byłym więźniem politycznym? „Jaworzniakiem”? Nauczycielem historii? Globtroterem? Pasztetnikiem? Pewno wszystkim po trochu. Jak dobre, wytrawne wino łączy w sobie różne pierwiastki, by dać doskonały, niepowtarzalny smak.

Zacznijmy jednak od początku...

Marek Eminowicz urodził się 11 grudnia 1933 r. w Krakowie jako najstarsze dziecko — i jedyny syn — Juliusza i Marii. Urodził się bardzo szczęśliwie, bo w rodzinie, która ormiańskimi korzeniami sięga głęboko w przeszłość i która może poszczycić się bogatą tradycją patriotyczną. Czas dowiódł, iż nasz Bohater okazał się godnym spadkobiercą tego dziedzictwa. Świadectwo umiłowania Polski dał w peerelowskich więzieniach w Jaworznie i Tarnowie (1953-1955), dokąd trafił za działalność w młodzieżowej organizacji kontestującej powojenne władze. Po wyjściu na wolność ukończył historię na UJ i rozpoczął pracę nauczyciela. W międzyczasie działał w harcerstwie i turystyce — zresztą z powodzeniem. W 1969 r. trafił do V Liceum Ogólnokształcącego, gdzie po wielu latach stał się prawdziwą legendą. Wyróżnił się jako niekonwencjonalny pedagog i wielki przyjaciel młodzieży. Swoim uczniom przekazywał nie tylko fakty historyczne, ale przede wszystkim wiedzę o życiu, które poznawali w trakcie wypraw po całej Polsce i w najodleglejsze miejsca świata (m.in. kraje byłego ZSSR, Francja, Anglia, Indie, Nepal). Jest jeszcze oczywiście słynna Chata na Magórce — mały drewniany domek, do którego zabierał wybrańców, swoiste przedłużenie szkolnych lekcji, które trwają właściwie do dziś. No tak, pozostał do odszyfrowania ostatni przydomek, jakim „obarczyliśmy” Marka Eminowicza: Pasztetnik. Kto ciekaw, co się za nim kryje, niech sięgnie po naszą książkę...

Na jej kompozycję składa się sto piętnaście opowiastek, snutych z namysłem, ale i z przymrużeniem oka przez przyjaciół z lat młodości, towarzyszy z więziennej celi, absolwentów słynnego V Zakładu z ul. Studenckiej i uczestników. To oni znają najlepiej wady i zalety Marka Eminowicza, i nie jest naszą intencją rozstrzyganie, które z nich przeważają. Niech pozostanie w sferze niedopowiedzenia to, jaki jest on naprawdę. On sam twierdzi, że swoje wady lubi. Nawet jeśli nie jest ich wszystkich świadom...

Nasza bajka zaczyna się w zamierzchłych czasach, nim jeszcze mędrcy przewidzieli narodziny następcy Napoleona. Poczym sam bohater wprowadza na scenę bajkopisarzy, którzy kolejno pojawiali się na jego drodze. Opowieść sączy się jak wino, a każdy jego łyk to krok w świat, którego już nie ma. Starszy czytelnik odnajdzie w nim swoją młodość. Dla młodszego będzie to pouczająca i barwna lekcja historii.